Dziś przepłyniesz przez moje palce jak woda i zatrzymasz sie na plamie z krwi i octu. Dziś własnie tak smakuję. Ty jednak nadal mnie kochasz. Z góry jesteśmy mniejsi. Im wyżej jest ten kto patrzy, tym mniej nas widzi. W pewnym momencie znikamy, tak jakbysmy wcale nie istnieli. Tak jak nie ma nas na drugiej półkuli, księzyca i słońca. Teoretycznie nie istniejemy. Ale jeśli Ty wymyslisz sobie mnie, ja wymyslę sobie Ciebie. Wymysliłam więc Ciebie, przerysowałam na kartkę, dodałam parę łez i kazałam ożyć. Ja żyje tak jak chcę, a Ty? Jak Ty będziesz żył, wiedząc, że jestem częścią Twojego życia. Możesz iść. Więc dlaczego nie wstaniesz i nie wyjdziesz? Jeszcze mnie wołasz , choć juz dawno przy Tobie stoję.
Nocne wędrówki umysłu. Moje fobie nie są częscia zabawy, ale przytulaja mnie czasem, kiedy myślisz że spię. To nic takiego, to jest jak sól, której przestanę dodawać do życia. Przenosimy świat w zamarzniętym pudełku. Bo widzisz klucz można podrobić, ale marzeń się nie da, bo one są tak bardzo niepowtarzalne, jak nadzieje która płynie w naszych żyłach zamiast krwi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz